poniedziałek, 25 maja 2009

EuroBasket 2009 w Polsce

Coraz częściej słyszy się, że Polska jest organizatorem / gospodarzem jakiegoś wydarzenia sportowego / kulturalnego, którym będzie się interesował cały świat. Ostatnio bardzo głośno mówi się o Euro 2012, których będziemy gospodarzami razem z Ukrainą. Od momentu ogłoszenia decyzji polskie media trąbią o przygotowaniach, progresie oraz o odwiedzinach Micheale Platiniego. Bardzo często powtarzane jest jedno pytanie, „czy zdarzymy z przygotowaniami?” Co chwila ten temat jest poruszany w wiadomościach sportowych czy w wywiadach, dział promocyjny zaczyna już przygotowania – będzie się działo, a przecież to dopiero za 3 lata. A dlaczego nikt nie mówi o wielkim wydarzeniu, jakie ma się odbyć jesienią tego roku?! Wydarzeniem tym będą Mistrzostwa Europy w Koszykówce. Warto wspomnieć, że jesteśmy po raz drugi organizatorami takich mistrzostw, po raz pierwszy jako gospodarz graliśmy w 1963 roku, gdzie zdobyliśmy srebro. Wracając do 2009 odbyła się już elegancka Gala, na której zaprezentowano logo mistrzostw, miasta oraz obiekty, w których będą rozgrywane mecze. Może powodem, dlaczego nikt o tym nie słyszał jest patron telewizyjny, którym jest Telewizja Polska. Lecz wina nie leży tylko po stronie TVP. Najciekawsze jest to, że Polski Związek Koszykówki nie ma nawet sponsora na te mistrzostwa, dlaczego? Dodatkowo w Polsce nie ma nawet hal, które spełniałyby wymogi tak dużego przedsięwzięcia - dlaczego? Najmocniejszą linią obrony Prezesa PZK jest to, że brakuje im tylko około 8 mln zł a nie jak twierdzą media 13 mln i cały PZK ma tylko nadzieję na to, że my Polska zaprezentujemy się dobrze jako gospodarz. Pogratulować tylko optymizmu… Cały czas nasuwa mi się pytanie, dlaczego startowaliśmy z ofertą jako gospodarz, dlaczego nawet media nie informują o tej uroczystości, dlaczego zawsze brakuje nam pieniędzy, dlaczego … Można tylko przypuszczać, że koszykówka w Polsce jest mało popularna i jest na niskimi poziomie, może dlatego, że TVP zaczyna się zastanawiać czy dobrze zrobiła obejmując patronat, może dlatego, że niektóre osoby przedkładają swoje wypchane kieszenie nad honor Polski! Proponuję, więc abyśmy zrobili zrzutkę na nasz PZK, może wtedy wyjdziemy z tej sytuacji twarzą.

środa, 20 maja 2009

Polak w połfinale Play Off NBA

Doczekaliśmy się, mamy Polaka, który godnie reprezentuje nas w najlepszej lidze koszykówki na świecie, czyli w NBA! Jest nim Marcin Gortat, który swoją karierę zaczynał na boisku piłki nożnej… Dopiero w 2002 roku zaczął grać w polskiej pierwszej lidze koszykówki w klubie ŁKS Łódź, po roku gry przeniósł się za granicę do BBL i grał w RheinEnergie Kolonia, w 2007 roku po raz pierwszy pojawił się na amerykańskich parkietach D-league gdzie grał w Anaheim Arnasal. Warto wspomnieć, że Gortat jest czołowym zawodnikiem polskiej reprezentacji w koszykówce. Przez te wszystkie lata gry, Gortat wyrobił sobie dobrą markę i w 2008 roku został zwerbowany do NBA, konkretniej do Orlando Magic. I odniósł sukces, jego gra jest szeroko opisywana w mediach, w jednym z meczów miał double-double, czasami wychodzi w pierwszej piątce. Obecnie jego drużyna jest w fazie półfinałów Play Off, gdzie po drodze pokonali najpierw Philadelphie 76-ers 4-2, nastepnie po zaciętej walce broniących tytuł Boston Celtics 4-3, a dzisiaj będą walczyć z Cleveland Cavaliers (którzy nie mają ani jednego przegranego meczu w tych Play Off-ach).. Mam nadzieję, że nasz „Polish Hammer” wyjdzie dzisiaj na boisko i pokaże na co go stać.
Zastanawiam się, która marka jako pierwsza będzie chciała wykorzystać wizerunek Gortata. Stawiam na New Balance, choć kto wie - może będzie to firma z branży ubezpieczeniowej?

wtorek, 19 maja 2009

Na Mazury, przez Amerykę i Raj

Majówkę… a konkretnie majowy weekend, spędziłem na przepięknych Mazurach. Ale zanim do tego doszło musiałem tam dojechać!
Warszawę (choć nie tylko) opuszczały tłumy działkowiczów, zaczęło się już w czwartek wczesnym popołudniem, kiedy ludzie stali po 2-3 godziny w gigantycznych korkach aby wydostać się z miasta. Niezależnie od tego czy kryzys jest czy go nie ma, każdy chce skorzystać z odpoczynku, w tym i ja. Dlatego z cierpliwością znosiłem trudy, z jakimi przyszło mi się zmierzyć podczas stania w korkach. Ale dlaczego trudy? Czyżby jeszcze nikt nie wpadł na pomysł zarobienia pieniędzy na „korkach”? Na przykład, można by było rozdawać ulotki, dwa tysiące sztuk na dwu kilometrowym odcinku może być mało, można sprzedawać lody albo jeszcze lepiej można zrobić przenośny sklep spożywczy - jeżeli nie zdążyłeś zrobić zakupów na wyjazd, zrób je w korku, oszczędzając tym samym mnóstwo czasu. Takich wyjazdowo-korkowych sytuacji w ciągu roku mamy kilka, więc jeżeli ktoś ma catering albo sklep spożywczy to do dzieła!
Jechałem dalej, mijając po drodze samochody, których kierowcy jechali w tym samym celu, co ja, czyli stricte wypoczynkowym. Byli również tacy, którzy mieli zupełnie inny cel niż pozostali („dzień dobry Panie kierowco”). A tak na marginesie, zastanawia mnie, jaki procent klientów zainteresowało się kupnem Opla Vectry, Renault Megane czy VW Passata po obejrzeniu programu „Uwaga Pirat”?
Koniec podróży, po minięciu miejscowości Ameryka, niestety bez Nowego Yorku i Chicago oraz Raju bez Aniołów i równej drogi, był już blisko.
Trzy kolejne dni spędziłem na totalnym odpoczynku, łowieniu ryb, pływaniu w jeziorze, łapaniu jak najwięcej przepięknych widoków. Czyli relaks na całego.
Mazury są częścią Polski, która w 100% zapewnia odpoczynek i spokój, gdzie indziej można podczas spaceru zobaczyć trzy rodzaje jaszczurek biegających pod nogami, albo zaobserwować orła, który właśnie szuka mięska na swojego „grilla” czy patrzeć jak szczupak gania rybki po jeziorze.
Błogi stan skończył się szybko, zdecydowanie za szybko! Co gorsza czekała mnie jeszcze podróż powrotna i korki przy wjeździe do Warszawy. I czemu nikt nie sprzedawał kanapek w tym korku??

poniedziałek, 4 maja 2009

W wolnej chwil

Koszykówka stała się moim hobby już od siódmego roku życia. Choć większość kolegów wolała ganiać za tzw. „biedronką” ja byłem uparty przy swoim Spaldingu. Z roku na rok, koszykówka ewoluowała a ja razem z nią. Pamiętam do dziś jak budziłem się około 2-3 w nocy, włączałem TVP 2 i witał mnie głos Szaranowicza mówiący zawsze „Hej hej hej tu NBA”. Jest co wspominać. Z biegiem czasu powstał odłam koszykówki nazywany streetballem, jest to gra, w której nie kładzie się nacisku na zasady/przepisy, gra się wszędzie, na asfalcie, kostce… sędziowie pojawiają się sporadycznie, jest to gra siłowa, więc o faulach się nie dyskutuje. Z reguły gracze sami ustalają zasady i ich się trzymają. Popularne jest granie 1 vs 1, gdzie głównym zadaniem jest ośmieszenie przeciwnika. Jako ciekawostka przytoczę kilka zwrotów używanych przez streetballowców podczas gry: Run A Clinic (miażdżące zwycięstwo), Skywalker (zawodnik w dużym wyskokiem), Toilet seater (piłka wpadająca do kosza po zatoczeniu się po obręczy), White Man’s Disease (biały człowiek nie potrafi skakać), i wiele wiele innych. W ostatnich latach sport ten zyskał wielu fanów a co za tym idzie klientów! Wiele firm zaczęło się zastanawiać nad możliwością zarobienia sporych pieniędzy. I stało się. Na rynku jest sporo nowych marek specjalizujących się tylko w produktach do streetball’u w tym najpopularniejszy i najbardziej ceniony brand AND1. Inne już istniejące wprowadziły specjalne kolekcje streetballowe w tym NIKE, New Balance. Towarzysząca graczom podczas gry muzyka Hip-Hopowa (która jest fundamentem kultury streetballu) nieustannie rozbrzmiewa na boiskach. Coraz więcej graczy NBA oraz raperów rozpowszechnia tą grę. Dzięki temu zainteresowanie ubraniami, produktami streetbowolymi rośnie. Młodzi gracze stają się częścią tej kultury utożsamiają się z nią a co za tym idzie zaczynają być częstymi klientami danych marek. Nie spotkałem jeszcze streetbolowca, który nie nosiłby rzeczy AND1 czy Nike. Świetnym posunięciem ze strony marek, jest to, że widząc zapotrzebowanie wśród konsumentów wychodzą naprzeciw nim i oferują to, czego właśnie szukają. A w wolnej chwili…
Film 1
Film 2