Zakupy w centrach handlowych nie należą do moich ulubionych zajęć, lecz niestety czasami trzeba je odwiedzać. I czasami takie odwiedziny mogą być bardzo edukacyjne. Edukacyjne? Ależ oczywiście… właśnie podczas spacerowania w jednym z CH wpadła mi do głowy ciekawa rzecz, a konkretniej pewien sklep. Sklep oklejony znanym mi logotypem TCHIBO, jest to marka specjalizująca się od 60 lat w produkcji kawy. I jaki ja byłem zdziwiony, gdy po wejściu do sklepu nie zobaczyłem ani jednej paczki kawy (z resztą nic, co byłoby związane z kawą nie znajdowało się tam). Rozglądając się po sklepie mogłem kupić między innymi bieliznę, artykuły sportowe, ogrodowe, galanterie skórzaną itd. Tak na marginesie produkty te niestety nie były dobrej jakości, więc marka, która oferuje „to, co najlepsze” przestaje być dla mnie wiarygodna. Idąc krok dalej dochodzimy do wielokierunkowości marek. Znaczy to, że marka powinna być elastyczna, zmieniać się tak jak zmienia się Świat a wraz z nim potrzeby konsumenckie. Każda dobra marka powinna dać się tworzyć na różne sposoby i wciąż pozostawać rozpoznawalna. Trzeba oczywiście pamiętać, że wielokierunkowość nie jest odpowiednia dla każdej marki i na każdą okazję… czytaj - marka Tchibo. Nasuwa się wniosek, że budowanie marki na jednej i tylko jednej cesze zaczyna być wypierane. Obecne decyzje w tworzeniu marek zaczynają iść właśnie w wielokierunkowość. Lamborghini, Porsche … poza samochodami sprzedają także, ubrania i perfumy, Converse jako marka weszła w artykuły szkolne (zeszyty). Takich marek zaczyna być coraz więcej, zastanówcie się czy znacie takie marki, może to być bardzo ciekawe ćwiczenie. Oczywiście wielokierunkowość dużo trudniej sprzedaje się niż jedna wartość, która jest łatwiej zapamiętywana przez konsumentów. Warto tą kwestię śledzić…bo może za rok będę miał buty Appla, ubranie Danona, pił napoje BMW i jadł batony Nike’a.
środa, 29 kwietnia 2009
Wielokierunkowość marek
Zakupy w centrach handlowych nie należą do moich ulubionych zajęć, lecz niestety czasami trzeba je odwiedzać. I czasami takie odwiedziny mogą być bardzo edukacyjne. Edukacyjne? Ależ oczywiście… właśnie podczas spacerowania w jednym z CH wpadła mi do głowy ciekawa rzecz, a konkretniej pewien sklep. Sklep oklejony znanym mi logotypem TCHIBO, jest to marka specjalizująca się od 60 lat w produkcji kawy. I jaki ja byłem zdziwiony, gdy po wejściu do sklepu nie zobaczyłem ani jednej paczki kawy (z resztą nic, co byłoby związane z kawą nie znajdowało się tam). Rozglądając się po sklepie mogłem kupić między innymi bieliznę, artykuły sportowe, ogrodowe, galanterie skórzaną itd. Tak na marginesie produkty te niestety nie były dobrej jakości, więc marka, która oferuje „to, co najlepsze” przestaje być dla mnie wiarygodna. Idąc krok dalej dochodzimy do wielokierunkowości marek. Znaczy to, że marka powinna być elastyczna, zmieniać się tak jak zmienia się Świat a wraz z nim potrzeby konsumenckie. Każda dobra marka powinna dać się tworzyć na różne sposoby i wciąż pozostawać rozpoznawalna. Trzeba oczywiście pamiętać, że wielokierunkowość nie jest odpowiednia dla każdej marki i na każdą okazję… czytaj - marka Tchibo. Nasuwa się wniosek, że budowanie marki na jednej i tylko jednej cesze zaczyna być wypierane. Obecne decyzje w tworzeniu marek zaczynają iść właśnie w wielokierunkowość. Lamborghini, Porsche … poza samochodami sprzedają także, ubrania i perfumy, Converse jako marka weszła w artykuły szkolne (zeszyty). Takich marek zaczyna być coraz więcej, zastanówcie się czy znacie takie marki, może to być bardzo ciekawe ćwiczenie. Oczywiście wielokierunkowość dużo trudniej sprzedaje się niż jedna wartość, która jest łatwiej zapamiętywana przez konsumentów. Warto tą kwestię śledzić…bo może za rok będę miał buty Appla, ubranie Danona, pił napoje BMW i jadł batony Nike’a.
sobota, 4 kwietnia 2009
Brandoholik w czasach kryzysu
Post „Brandoholizm” zakończyłem pytaniem: A Ty z iloma markami nie mógłbyś się rozstać? Czy odpowiedzieliście sobie na to pytanie? … Ja jako autor wiem, które marki są moimi markami i z którymi nie mogę się pożegnać. Lecz w obecnych czasach nazywanych „czasami kryzysu” ów brandoholizm może być prawdziwym sprawdzianem naszej lojalności do ulubionych marek. W czasach kryzysu boimy się o prace, zarabiamy mniej, a produkty do których jesteśmy przyzwyczajeni nie tanieją. Ok., dla bycia precyzyjnym, mało które brandy stosują strategię obniżenia cen swoich produktów. Ale … znaczna większość utrzymuje aktualne ceny. Ten kto pije tylko Red Bulla, je chleb orkiszowy, pije Carlsberga czy ubiera się w Złotych Tarasach ma spory problem. I tutaj MY – konsumenci musimy się zdecydować, czy wydajemy nasze pieniądze, których bądź co bądź mamy coraz mniej, na produkty naszych marek, czy sięgnąć jednak po tańsze substytuty? Można przecież pić Tigera, jeść białe pieczywo, pić Królewskie i ubierać się w Tesco. Czas ten będzie prawdziwym sprawdzianem dla firm, okaże się ile tak naprawdę osób jest wierne danej marce. Może nawet ilość marek, które nam towarzyszą, zredukują się. Jak wspomniałem wcześniej jestem brandoholikiem i ciężko mi jest zrezygnować z „kompana” jakim jest np. sok Cappy. Uważam, że marki powinny skupić się na utrzymywaniu lojalnych klientów niż na ciągłej walce o nowych konsumentów. Przecież to stali konsumenci danej marki wypełniają portfele właścicielom. Fajnie by było jakby np. Nike wprowadziło wymianę starych butów na nowe. Masz buty Nike? Zniszczyły Ci się? Przynieś je do nas, pokaż paragon a dostaniesz zniżkę na nowe. Chciałbym podkreślić, że marki powinny skupić się na utrzymywaniu swoich wiernych „kibiców”. Przecież to dzięki nim marka rośnie w siłę.
Subskrybuj:
Posty (Atom)