sobota, 4 kwietnia 2009

Brandoholik w czasach kryzysu


Post „Brandoholizm” zakończyłem pytaniem: A Ty z iloma markami nie mógłbyś się rozstać? Czy odpowiedzieliście sobie na to pytanie? … Ja jako autor wiem, które marki są moimi markami i z którymi nie mogę się pożegnać. Lecz w obecnych czasach nazywanych „czasami kryzysu” ów brandoholizm może być prawdziwym sprawdzianem naszej lojalności do ulubionych marek. W czasach kryzysu boimy się o prace, zarabiamy mniej, a produkty do których jesteśmy przyzwyczajeni nie tanieją. Ok., dla bycia precyzyjnym, mało które brandy stosują strategię obniżenia cen swoich produktów. Ale … znaczna większość utrzymuje aktualne ceny. Ten kto pije tylko Red Bulla, je chleb orkiszowy, pije Carlsberga czy ubiera się w Złotych Tarasach ma spory problem. I tutaj MY – konsumenci musimy się zdecydować, czy wydajemy nasze pieniądze, których bądź co bądź mamy coraz mniej, na produkty naszych marek, czy sięgnąć jednak po tańsze substytuty? Można przecież pić Tigera, jeść białe pieczywo, pić Królewskie i ubierać się w Tesco. Czas ten będzie prawdziwym sprawdzianem dla firm, okaże się ile tak naprawdę osób jest wierne danej marce. Może nawet ilość marek, które nam towarzyszą, zredukują się. Jak wspomniałem wcześniej jestem brandoholikiem i ciężko mi jest zrezygnować z „kompana” jakim jest np. sok Cappy. Uważam, że marki powinny skupić się na utrzymywaniu lojalnych klientów niż na ciągłej walce o nowych konsumentów. Przecież to stali konsumenci danej marki wypełniają portfele właścicielom. Fajnie by było jakby np. Nike wprowadziło wymianę starych butów na nowe. Masz buty Nike? Zniszczyły Ci się? Przynieś je do nas, pokaż paragon a dostaniesz zniżkę na nowe. Chciałbym podkreślić, że marki powinny skupić się na utrzymywaniu swoich wiernych „kibiców”. Przecież to dzięki nim marka rośnie w siłę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz