Nie bez powodu przytoczyłem kilka słynnych bitew, chciałem pokazać, że działania zbrojne, na terenie których dochodzi do starcia, są do tego stopnia istotne, że bitwy niezmiennie biorą swe nazwy od położenia geograficznego. W działaniach marketingowych teren, na którym staczamy walki ze swoimi konkurentami również jest niezmiernie ważny! Ale zaraz, gdzie rozgrywają się te marketingowe „bitwy”? Odpowiecie, że w biurze klienta, w supermarkecie albo salonach sprzedaży. Inni myślą, że bitwy marketingowe odbywają się na terenie Stanów Zjednoczonych albo na terenie Warszawy – ogólnie w mieście czy regionie w sensie fizycznym. I tu się mylicie, bitwy marketingowe tak na prawdę odbywają się w nędznym i brzydkim miejscu. W miejscu ciemnym i wilgotnym, w znacznej mierze niezbadanym, pełnym niebezpiecznych pułapek czyhających na nierozważnych, czyli w

Tak! Umyślę, każdego z nas, moim, Twoim i w milionach potencjalnych konsumentów. Bitwa ta trwa każdego dnia tygodnia przez 365 dni w roku. Każdy z ówczesnych marketingowców chce wymanewrować i pokonać konkurencję na polu o wielkości melona, polu, którego nikt nigdy nie widział. Przyjmijmy zatem za pole starcia „Umysłowe wzgórze”.
Każdy dobry dowódca przed bitwą musi uważnie zbadać teren, każde wzniesienie, góra czy rzeka jest poddawana szczegółowej analizie pod kątem możliwości defensywnych bądź ofensywnych.
Każdy dobry dowódca bierze sobie do serca słowa Karla Von Clausewitza w tym przypadku: Analizując rozmieszczenie wojsk naszego przeciwnika, możemy przewidzieć jego zamiary i dzięki temu zaplanować stosowne działania. Idealnym postępowaniem jest, jeśli dokładna lokalizacja i siła każdej jednostki nanoszone są na mapę i analizowane przed rozpoczęciem starcia. Każdy dowódca chce za wszelką cenę uniknąć ataku z zaskoczenia.
Niestety ludzki umysł to nie kartka papieru, to nie teren, na który wyślemy zwiadowców aby rozpoznali jego ukształtowanie oraz mocne strony przeciwnika. Jednym ze sposobów aby zbadać „Umysłowe wzgórze” jest badanie marketingowe, ale nie chodzi tutaj o tradycyjne wypytywanie klientów o to, co chcą kupić – to nic nie da. (Czy jakby Budwiser spytał się konsumentów czy będą kupować rozwodnione piwo, powiedzieliby, że TAK?? Wątpię a tymczasem Budwiser Lite sprzedaje się niesamowicie dobrze). Trzeba dowiedzieć się jakie pozycje zajmują poszczególne firmy oraz do kogo należą wysokie miejsca. Po dobrym rozpoznaniu „terenu” będziemy mogli stworzyć mapę umysłu potencjalnego klienta, która będzie stwarzała dużą przewagę nad konkurentami, niektórzy z nich nie będą nawet wiedzieli gdzie odbywa się ów wojna.
Pamiętajmy tylko, że walka na wzgórzu zarówno w pojęci militarnym jak i marketingowym jest zdradliwa, a konkretnie jeżeli wzgórze jest już zajęte przez wroga – przyjmijmy, że jest to Coca-Cola (niekwestionowany lider) to zdobycie tego wzgórza będzie niesamowite trudne i może nas kosztować zbyt wiele energii, dlatego ważne jest przyjęcie odpowiedniej strategii ale to już w następnym poście.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz